ABCmaluszka.pl - płodność, ciąża, poród, dziecko, macierzyństwo
Blog młodej mężatki
REKLAMA
Przejdź do treści

Prezent na Walentynki

ABCmaluszka.pl - płodność, ciąża, poród, dziecko, macierzyństwo, blog
Opublikowany przez w Mężatka ·

Zbliżają się Walentynki. Tego roku Walentynki wypadają we wtorek.

Jakiś miesiąc temu zastanawialiśmy się co by tu ciekawego zrobić z okazji Dnia Zakochanych i wymyśliliśmy sobie, aby gdzieś się razem wybrać. Pomogły nam w tym reklamy zamieszczone w wielu miejscach w Krakowie. A reklamy dotyczyły Kabaretu Marcina Dańca, który miał się odbyć 11 lutego, czyli wczoraj, w budynku studia telewizji polskiej w Łęgu w Krakowie.

Bilety zarezerwowaliśmy i kupiliśmy przez internet i dostaliśmy je listem poleconym. Zastanawiałam się, jak się ubrać na ten występ. Paweł stwierdził, że trzeba się lekko ubrać, bo na pewno będzie tam bardzo ciepło. Tak było na koncercie, na którym byliśmy w styczniu. Było nam wtedy za ciepło.

Wyjechaliśmy przed 15 i najpierw pojechaliśmy do moich rodziców. A potem o godzinie około 17.15 pojechaliśmy na Kabaret, który miał się rozpocząć o godzinie 18 godzinie. Zaparkowaliśmy bez problemu samochód przed budynkiem telewizji i weszliśmy do środka. A tam zastaliśmy olbrzymią kolejkę do szatni.

Kiedy zbliżyliśmy się w końcu do lady, zaskoczyła nas bardzo informacja tam zamieszczona: 1 zł za 1 sztukę. Wystrój telewizji przypominał mi trochę czasy PRL-u, a najgorsza była sala (nie wiem jak to pomieszczenie inaczej  nazwać).

Jak zamawialiśmy bilety na stronie jakiejś agencji, to wtedy mogliśmy zarezerwować dane miejsca. Wybraliśmy miejsca w rzędzie 12, mniej więcej  w połowie rzędu. A było tych rzędów kilkanaście, nie pamiętam teraz ile ich było dokładnie. Kiedy przybyliśmy na miejsce, zobaczyliśmy rzędy w dwóch częściach. Jakby te rzędy zostały na pół przedzielone, może po to, aby prościej było dotrzeć do swojego miejsca.

Rzędy składały się z krzeseł dziwacznie ze sobą powiązanych. Na miejscu okazało się, że no cóż, ale nie będziemy z Pawłem obok siebie siedzieć. To przejście przedzieliło akurat naszą parę. I nie tylko naszą parę. Na początku było to śmieszne, ale kiedy Pan Marcin Daniec wyszedł na scenę zrobiło mi się trochę przykro. Mieliśmy wspólnie z Pawłem przeżyć występ Pana Marcina, a tu klops.

Pod nogami mieliśmy beton, ale to nie koniec atrakcji. Było tam niestety bardzo zimno.

Na szczęście Pan Marcin Daniec nas nie zawiódł i jego występ był super.

Kilka lat później … 2.07.2020 r.


Niestety nie pamiętam już tego występu Marcina Dańca. Pamiętam jedynie, że było tam bardzo zimno.



Brak komentarzy

Wróć do spisu treści