Wczoraj przeczytałam fantastyczny artykuł na temat zmian. Akurat czegoś takiego ostatnio bardzo potrzebowałam. To był strzał w dziesiątkę. Uspokoiłam się bardzo i nabrałam wiary w to, że następny rok będzie jednak dużo lepszy, a nie gorszy od obecnego.
Przez ostatni weekend biłam się z myślami na temat zmian w pracy, które mają się dokonać w przyszłym roku. Bardzo się tego bałam i zadawałam pytania sobie i mężowi: dlaczego właśnie ja muszę iść do nowej jednostki robić karierę, a nie inna jakaś moja koleżanka.
A co z ewentualną ciążą? Może się tak zdarzyć, że zatrudnią mnie w tej nowej jednostce, a ja nie przepracuję dnia bo będę właśnie akurat na porodówce. Nawet przyszło mi na myśl, aby odłożyć próby poczęcia dziecka na rok, czyli do czasu zaistnienia w nowej pracy.
No i wczoraj przeczytałam artykuł o zmianach. W obecnym świecie nie da się uniknąć zmian. A zmian bardzo się boimy. Według artykułu do 80% energii poświęcamy na to żeby niczego nie zmieniać. Źle nam w pracy, ale w niej tkwimy, bo w nowej może być dużo gorzej (dokładnie tak samo myślałam przez ostatnie 11 lat pracy).
Wszystkie zmiany budzą w nas lęk jak na przykład ślub (który ja przesunęłam o pół roku, bo bardzo się bałam nowego życia, teraz wiem, że ślub to była moja najlepsza decyzja w życiu).
Nie mamy wpływu na to, czy zmiana się wydarzy, ale możemy zapanować nad nią, przejąć kontrolę. Zamiast rozpaczać, możemy zmienić swoje emocje, swoje nastawienie względem danej sprawy, np. strach w ciekawość, opór w akceptację ...
Kilka lat później … 6.06.2020 r.
Możemy też zmienić kierunek swoich myśli na bardziej pozytywny i konstruktywny.
Przesunięcie terminu ślubu nie było dobrym pomysłem. Do takiego wniosku doszłam tuż po ślubie, kiedy sobie uświadomiłam, jak wspaniałego mam męża i życie przy jego boku.
Tak jak pisałam w poprzednim blogu, mam bardzo fajne koleżanki w pracy. W poprzedniej pracy pracowałam z dwiema koleżankami, których niemal codziennie miałam dość. Jedna przeklinała i ciągle prowadziła prywatne rozmowy przez telefon służbowy. Nie jeden raz miała przez to kłopoty. Zawalała pracę przez te rozmowy. Atmosfera w pokoju była cały czas nerwowa. A drugiej to nawet nie mam ochoty wspominać.
Hmm, jak sobie przypomnę te wszystkie sprawy prywatne i służbowe, to zmiany w moim życiu wyszły mi na dobre.

