Ustaliliśmy, że ślub odbędzie się w mojej parafii, czyli tradycyjnie w parafii panny młodej. W związku z czym jeszcze w listopadzie wybrałam się do księdza.
Ksiądz zapytał jaki chcemy termin, potem spojrzał do kalendarza i powiedział, że na maj nie ma żadnych zaplanowanych terminów, więc nie będzie problemu i zamknął kalendarz nic nie zapisując.
Powiedział, że wystarczy przyjść 3 miesiące wcześniej do księdza proboszcza spisać protokół i wszystko ustalić. Poszłam sobie, zdziwiona tym, że nie wpisał do kalendarza terminu, skoro już tam byłam. Nie wiem, może powinnam mu zasugerować wpisanie terminu???
Opowiedziałam o tym Pawłowi i doszliśmy do wniosku, że odczekamy trochę czasu i pójdziemy bezpośrednio do księdza proboszcza.
Zajęliśmy się pozostałymi sprawami takimi jak znalezienie lokalu i fotografa.
Szukaliśmy lokalu przez internet, to znaczy: po znalezieniu adresu i maila pisaliśmy do właścicieli. Okazało się, że to nie takie proste. Rezerwacje lokali na przyjęcie robi się dużo wcześniej i teraz będzie ciężko coś znaleźć ...
Kilka lat później … 20.03.2020 r.
Oczywiście martwiłam się tym, że za jakiś czas nie będzie wolnego terminu na maj …

