Jestem kobietą, która nie maluje paznokci, ust (chyba, że pomadką ochronną), oczu. Nakładam jedynie puder na twarz (aby zamaskować ślady po przebytym trądziku) i to wszystko.
Do 15 maja 2010 roku byłam kilka razy u dość drogiego fryzjera. Ze dwa tygodnie przed ślubem farbowałam u niego włosy i wtedy powiedziałam mu, że niedługo mój ślub i czy w dniu ślubu mogę przyjechać uczesać włosy.
Powiedział, że nie ma problemu i żebym przed wyjściem przypomniała o tym, to mnie wpiszą do kalendarza. Zapytał czy ktoś mi zrobi makijaż. Odpowiedziałam, że koleżanka ma mnie pomalować. Stwierdził, że tego dnia akurat nie będzie pani, która by mi zrobiła makijaż.
15 maja przyjechałam taksówką do tego salonu fryzjerskiego, oczywiście z welonem. I tam się dowiedziałam, że nie mogli się do mnie dodzwonić, bo okazało się, że kosmetyczka akurat 15 maja będzie w pracy i może mnie pomalować. Zaskoczyli mnie tym, bo przecież powiedziałam dwa tygodnie wcześniej, że ma mnie kto pomalować.
Fryzjerka, bo kobieta zajmowała się czesaniem na różne uroczystości, zebrała mi część włosów i zrobiła coś w rodzaju koczku, do którego miał być dopięty welon.
A potem wróciłam do domu też taksówką.
Chwilę później przyjechała do mnie koleżanka, którą tak w ogóle też poznałam na tym samym portalu co Pawła. Koleżanka, dla której obecnie ciężko mi znaleźć czas, nie pochodzi z Krakowa. Na ślub obiecały też przybyć dwie inne osoby, poznane też na tym samym portalu.
Chłopak dużo młodszy ode mnie, którego po raz pierwszy zobaczyłam tego właśnie dnia i koleżanka, z którą chodziłam na spotkania organizowane przez osoby z portalu.
No więc ta koleżanka delikatnie pomalowała mi powieki, nałożyłam sobie ten sam co zwykle puder na twarz i na tym zakończyłyśmy mój makijaż. Potem pomogła mi się ubrać. Pozostało oczekiwanie na część gości, która miała przed samym ślubem przybyć do naszego domu. Chcieli być świadkami błogosławieństwa ...
Coraz większy ogarniał mnie strach ............................................... i podekscytowanie :))))) związane oczywiście bezpośrednio ze ślubem. Na razie postanowiłam w ogóle nie myśleć o czekającej mnie wyprowadzce ...
Teraz najważniejszy jest ślub ....
Kilka lat później … 22.04.2020 r.
Koleżanka, o której pisałam powyżej, niedługo po moim ślubie, poznała swojego przyszłego męża, oczywiście w Internecie. Mają dwoje dzieci.
Niestety nie wiem, co się dzieje z dwójką znajomych z portalu randkowego. Mam nadzieję, że znaleźli swoje przeznaczenie.

